WYWIAD

WARTO ROBIĆ RZECZY NIEMOŻLIWE

Stworzyła m.in. system satelitów Astra i dzięki niej mamy w Europie telewizję kablową. Od kilkunastu lat swą wiedzą, doświadczeniem i pieniędzmi dzieli się z początkującymi przedsiębiorcami. Przewodniczy też europejskim aniołom biznesu. Candace Johnson opowiada o swoim życiu i o wyzwaniach stojących przed współczesnymi inwestorami.

Z wykształcenia jest pani muzykiem, jednak pani zawodowa kariera to biznes, inwestowanie w najnowsze technologie, telekomunikację i w przemysł satelitarny. Skąd taki wybór?
Ludzie zawsze są zaskoczeni, gdy dowiadują się, że mam skończone studia muzyczne i że nigdy nie studiowałam technologii i biznesu. Nie oznacza to, że nie uczyłam się i nie chłonęłam technologii każdego dnia mojego życia, odkąd skończyłam pięć lat. W 1957 roku, kiedy uruchomiono pierwszy sputnik, dostałam od rodziców zabawkę – satelitę. Ponadto, miałam to szczęście, że mój ojciec był szefem sieci telekomunikacyjnych Amerykańskich Sił Powietrznych. Potem – w czasach prezydentury najpierw Kennedy’ego, a potem Johnsona – pracował w Białym Domu przy opracowywaniu misji kosmicznej Apollo i pierwszych satelitów amerykańskich. Mama zawsze pilnowała, by podczas codziennych wspólnych obiadów każdy opowiadał o tym, co robił przez cały dzień. I wtedy mogliśmy słuchać opowieści taty. Moi rodzice często gościli szefostwo NASA, a także Vintona Cerfa (jednego z ojców internetu). Ja i moje rodzeństwo także braliśmy udział w tych spotkaniach. Tak więc technologie oraz innowacje w naszym domu gościły każdego dnia. Była to najlepsza edukacja, jaką można dostać i której nie kupi się za żadne pieniądze.

A co z muzyką? Czy pomaga pani w pracy?
Muzyka jest jednocześnie sztuką i nauką. Dyscyplina i rygor, których trzeba przestrzegać, gdy się jest muzykiem, są tak samo ważne w biznesie. W muzyce nie można wyjść na scenę bez wcześniejszych prób i ćwiczeń, nie można zawieść publiczności. Podobnie w biznesie – nie można zawieść swoich partnerów. W muzyce trzeba być wiernym kompozytorowi, w biznesie należy realizować obraną wizję. Jako specjalistka od telekomunikacji i sieci informatycznych oraz muzyk wierzę, że fugi Bacha są najlepszymi „sieciami” z możliwych, ponieważ w doskonały, uniwersalny sposób umożliwiają komunikację całej ludzkości.

Zostańmy przy biznesie. Jest pani prezesem Europejskiej Sieci Aniołów Biznesu (European Business Angel Network – EBAN) – największej w Europie organizacji, która zrzesza anioły biznesu. Poprzednimi prezesami również były kobiety. Eksperci twierdzą, że przyszłość należy do kobiet. Także w biznesie?
To wielkie szczęście, że jestem następczynią Brigitte Baumann, która przewodniczyła EBAN od 2008 do 2012 roku, a dziś jako nasza emerytowana prezes zasiada w Radzie Doradczej.Brigitte zaprosiła mnie do EBAN w 2009 roku. Nie zapraszała mnie jednak tylko dlatego, że jestem kobietą. Chciała, żebym wniosła do organizacji swoją świeżą perspektywę i wizję. Brigitte zrobiła to, o czym zawsze przypominam wszystkim menedżerkom: „Jeśli jesteś na pokładzie, staraj się na ten pokład wciągać inne kobiety”. Dla mnie bycie prezesem EBAN to ogromna osobista odpowiedzialność. Uważam, że ta odpowiedzialność jest najważniejsza, by być po prostu obywatelem wartościowym dla globalnej gospodarki i społeczeństwa.

A co dla pani znaczy określenie „anioł biznesu”?
Dla mnie to bycie częścią historii przedsiębiorczości, innowacji i ludzkich osiągnięć. Także pomaganie w zmianie świata. Wreszcie – oddawanie tego, co się otrzymało. Zainicjowałam i zbudowałam pięć globalnych firm, z których trzy – mocno w to wierzę – wpłynęły na poprawę naszego życia. I kiedy skończyłam 50 lat, zdecydowałam, że chcę jako anioł biznesu pomagać innym przedsiębiorcom realizować ich wizje.

Zdarza się jednak, że te wizje z różnych przyczyn trudno realizować.
Rzeczywiście bywa ciężko. Wielki guru przedsiębiorczości Joseph Schumpeter definiuje przedsiębiorcę jako tego, który jest sprawcą twórczej destrukcji, czyli tworzy nowe gałęzie przemysłu w miejsce starych, nieefektywnych. Mówi też, że człowiek biznesu widzi rozwiązania i możliwości tam, gdzie inni widzą tylko problemy. Uważam, że dziś każdy kraj potrzebuje przedsiębiorców pomagających w rozwiązaniu problemów ekonomicznych i uzyskaniu stabilnej przyszłość dla następnych pokoleń. Stare przysłowie mówi: „Szukajcie, a znajdziecie”. Dlatego rządy powinny zacząć szukać takich ludzi. Żeby to się stało, trzeba stworzyć jasne zasady działalności inwestorów prywatnych oraz warunki sprzyjające rozwojowi biznesu. Trzeba także nagradzać przedsiębiorców tworzących nowe gałęzie przemysłu, nowe miejsca pracy czy nowe modele biznesowe. Nawiasem mówiąc, dziś w Europie jest zupełnie inaczej niż 30 lat temu, kiedy zaczynałam działać. Wówczas zdecydowałam się pomagać w tworzeniu prywatnego systemu łączności satelitarnej, który wszystkim widzom w Europie dawałby wolność wyboru programów telewizyjnych. Można sobie tylko wyobrazić reakcję, jaka nas spotkała. Naruszyliśmy status quo operatorów telewizji publicznych i publicznych operatorów telekomunikacyjnych. Nienawidzili nas. Za to zwykli ludzie nas pokochali. I w końcu wygraliśmy. Dzisiaj rządzący już się mnie nie boją, przeciwnie – zapraszają mnie do pomocy przy tworzeniu innowacyjnych rozwiązań biznesowych.

Mówi pani o zaangażowaniu biznesu w rozwój światowej gospodarki. Jaka jest w tym rola kobiet przedsiębiorczyń?
Przedsiębiorczość ma kluczowe znaczenie dla światowej gospodarki i społeczeństwa. Żeby sprostać temu zadaniu, potrzeba więcej mądrych twórców biznesu. Pamiętajmy przy tym, że ponad połowę ludności stanowią kobiety. Dlatego powtórzę słowa Baracka Obamy, które wypowiedział w lipcu 2015 roku podczas Międzynarodowego Szczytu Przedsiębiorczości w Nairobi: „Żeby rozwiązać nasze problemy, potrzebujemy 100 proc. światowego talentu, a nie tylko jego połowy”. Tylko że często przedsiębiorcy, zwłaszcza młodzi, wśród których rzeczywiście jest coraz więcej kobiet, potrzebują wsparcia.

Co pani zdaniem najbardziej jest im potrzebne?
Jeśli młodzi ludzie nie dorastali w rodzinach lub środowiskach, które sprzyjają przedsiębiorczości, to myślę, że najbardziej potrzebują mentorów. Kogoś, kto wcześniej przeszedł biznesową drogę i może opowiedzieć o wielu przeszkodach, które napotkał, i o tym, jak je pokonywał. Przy tym bardzo ważne jest znalezienie odpowiedniego mentora. A odpowiedni to taki, który ma na swoim koncie prawdziwy, duży sukces biznesowy i może poświęcić swój czas i energię, by pomóc młodemu przedsiębiorcy nie dla osobistych korzyści czy po to, by realizować jakiś swój ukryty plan. Później, jeżeli przedsięwzięcie jest bardzo udane i zaczyna zakłócać status quo, to znów potrzebuje mądrego obrońcy. Przywołam swoje doświadczenie. W przypadku SES Astra (Société Européenne des Satellites Astra) takim obrońcą był premier Luksemburga. Chronił mnie przed innymi rządami, które nie były zadowolone z tego, że system satelitarny z Luksemburga i prywatne stacje telewizyjne docierają do ich krajów. Robił tak, bo wiedział, że ci rządzący protestują, ponieważ nie rozumieją, że oni także skorzystają na tym przedsięwzięciu. I się nie mylił.

Jak aniołowie biznesu mogą się przyczynić do rozwoju młodej przedsiębiorczości?
Aniołowie biznesu najskuteczniej działają wtedy, gdy istnieje system, który wspiera, promuje i nagradza przedsiębiorczość oraz spółki typu venture capital. Doświadczeni inwestorzy do początkujących biznesów wnoszą doświadczenie, wiedzę, kontakty i oczywiście pieniądze. Zwykle zaczynają inwestować wtedy, gdy młodzi przedsiębiorcy mają już produkt, klienta i pierwsze przychody. Zadaniami aniołów biznesu są więc mentoring i finansowanie po to, by początkująca firma mogła się dobrze rozwijać.

W jednym z wywiadów powiedziała pani, że rolą aniołów biznesu jest także kształcenie przyszłych pokoleń przedsiębiorców oraz inwestorów.
Tak, to prawda. Według EY, międzynarodowej organizacji, która od ponad 15 lat przyznaje tytuł Światowego Przedsiębiorcy Roku (World Entrepreneur Of The Year) „kapitał bez wsparcia mentora jest kapitałem straconym”. A moja przyjaciółka, wspaniała inwestorka, powtarza: „Podążaj za przedsiębiorcą”. I to jest właśnie to, co powinien robić każdy anioł biznesu. Towarzyszyć i wspierać.

Wydaje mi się, że teraz jest swoista moda na bycie przedsiębiorczym. Coraz więcej jest też sieci aniołów biznesu, rozmaitych stowarzyszeń inwestorów.
Rzeczywiście coś w tym jest. W 1999 roku Europejskie Stowarzyszenie Agencji na rzecz Rozwoju (The European Association of Development Agencies – EURADA) utworzyło naszą organizację – EBAN (Europejską Sieć Aniołów Biznesu), Seed Funds (fundusze zalążkowe) i Early Stage Market Players (grupę początkujących graczy na rynku). Dwa lata później amerykańska Fundacja Kaufmanna – najbardziej znana ze wspierania przedsiębiorczości – powołała Angel Capital Association, organizację aniołów biznesu w Ameryce Północnej. Zadaniem tych inicjatyw było i jest rozwijanie oraz budowanie coraz większej społeczności inwestorów. Dzięki temu w ostatnich dziesięciu latach powstało wiele regionalnych sieci aniołów biznesu. A jeśli chodzi o EBAN, to niedawno utworzyliśmy jeszcze MBAN (Bliskowschodnią Sieć Aniołów Biznesu) oraz ABAN (Afrykańską Sieć Aniołów Biznesu).

Czy wśród aniołów biznesu jest dużo kobiet?
Na świecie istnieje wiele sieci aniołów biznesu, które zaczynały jako kobiece inicjatywy. Najsłynniejsza jest amerykańska organizacja Golden Seeds. Mężczyźni stanowią w niej 20 proc., a 80 proc. to kobiety. W amerykańskich rankingach sieci aniołów biznesu jest też wciąż jedną z najlepszych. Jednak – patrząc globalnie – kobiety, anielice biznesu, wciąż są w mniejszości (jest ich około 20 proc.). Ale na szczęście powoli te liczby rosną, a my robimy wiele, by tak się działo. Ostatnio EBAN wraz z amerykańskimi anielicami biznesu zainicjował m.in. program Rising Tide Angels Europe. Bierze w nim udział 99 kobiet z ponad 20 krajów, które chcą inwestować w start-upy i je rozwijać. Na ten cel zebraliśmy około miliona euro, które w ciągu roku zainwestujemy w 6–8 wybranych firm z całej Europy.

W Polsce też mamy pierwszą grupę anielic biznesu – Black Swan Fund, która działa przy Sieci Przedsiębiorczych Kobiet i wspiera kobiece start-upy. Jej inicjatorkami są Kinga Nowakowska, Dagmara Strzębicka, Katarzyna Wierzbowska i Dorota Czekaj.
Miałam przyjemność spotkać te wspaniałe kobiety. Cieszę się też dlatego, że niektóre z nich biorą udział w programie Rising Tide Angels Europe, którym jestem bardzo podekscytowana.

Czy może pani udzielić kilku rad początkującym inwestorkom?
Według mnie pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić inwestor (niezależnie od tego czy jest kobietą, czy mężczyzną) jest dołączenie do sieci aniołów biznesu. Dzięki temu będzie mógł uczyć się od bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów. W ten sposób ograniczy swoje ryzyko inwestycyjne, a z czasem stanie się mentorem dla innych początkujących aniołów biznesu. Drugą ważną rzeczą jest świadomość tego, że czasem inwestuje się pieniądze, które wcale nie muszą przynieść zysku, które spisane są na straty. Dlatego warto zajmować się tymi przedsięwzięciami, które nas interesują, i dziedzinami, w których mamy doświadczenie. Początkujący przedsiębiorcy dostaną nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim wsparcie merytoryczne i kontakty.

A co dla pani jako anielicy biznesu jest najważniejsze
podczas pracy z początkującym przedsiębiorcą? Żeby zawsze pamiętać, że istnieje bardzo cienka granica między wspieraniem przedsiębiorcy a kierowaniem jego biznesem z tylnego siedzenia. Podczas inwestowania trzeba podjąć decyzję, na co postawić: na konia (czyli spółkę), na trenera (czyli zostać mentorem lub członkiem zarządu) czy na dżokeja (wesprzeć twórcę przedsięwzięcia). Z doświadczenia wiem, że najlepiej obstawić dżokeja (przedsiębiorcę). A to dlatego, że ma wizję swojego biznesu i jednocześnie jest otwarty oraz elastyczny, to znaczy gotowy zmieniać sposób działania tak, żeby jak najlepiej ją realizować. Dlatego najważniejsze jest wspieranie ludzi, którzy mają dobre pomysły.

W jednym z wywiadów powiedziała pani: „Możesz osiągnąć wszystko, ale musisz ciężko i wystarczająco dobrze pracować”. Dlaczego wytrwałość, determinacja, ciężka praca i odwaga są tak ważne w biznesie?
Słowa te tak naprawdę powiedzieli moi rodzice moim dwóm braciom, siostrze i mnie. Mój ojciec był dzieckiem Wielkiego Kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Jednak w dorosłym życiu został generałem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych, przedsiębiorcą i jednym z ojców Venture Capital Community w Izraelu. Moja matka z kolei pochodziła z wielodzietnej rodziny rumuńskich imigrantów. W Stanach Zjednoczonych skończyła studia i zaczęła odnosić sukcesy w biznesie. Moi rodzice mocno wierzyli w American Dream i tego samego oczekiwali od nas. Uczyli nas, że nic nie jest dane raz na zawsze, dlatego duży nacisk kładli na naszą edukację. Dbali o to, by była na najwyższym poziomie i byśmy wszyscy skończyli studia, a potem swą wiedzę i umiejętności wykorzystali dla dobra społeczeństwa i gospodarki. Powtarzali nam, że jeśli będziemy ciężko i wystarczająco dobrze pracować, to nam się uda. Dziś te słowa powtarzam młodym przedsiębiorcom. Życie jest trudne i robienie biznesu nie przychodzi łatwo. Jeśli jednak jest się wytrwałym, zdeterminowanym, odważnym i gotowym na ciężką pracę, to można pokonać każdą przeszkodę i osiągnąć wielki sukces. Trzeba bardzo mocno wierzyć w to, co się robi i nie zrażać się trudnościami.

Rolą każdego anioła biznesu jest w pewnym momencie wyjście z firmy, którą wspierał. Pani jednak przyznaje, że nie lubi opuszczać swych biznesowych podopiecznych. Dlaczego?
Ponieważ chciałabym być częścią ich historii. A to oznacza dla mnie ciągłość. I kiedy inwestuję w przedsięwzięcie, to znaczy, że bardzo mocno wierzę w jego twórcę i w pomysł. Bardzo lubię wspierać globalne firmy oraz infrastrukturę taką jak satelity, a to są inwestycje długoterminowe. Dlatego nie chcę całkiem się z nimi rozstawać. I jeśli się wycofuję, to zwykle tylko częściowo, tak by dalej brać udział w danej historii. Takie częściowe wyjścia są też dobrym sposobem na to, żeby aniołowie biznesu mieli wpływ na zrównoważony rozwój dotychczasowych przedsięwzięć i dzięki temu mogli inwestować w kolejne ekscytujące projekty. Po prostu trzeba działać tak, jak mówił Akong Rinpoche, wielki tybetański lama, lekarz i humanista: „W życiu warto robić tylko te rzeczy, które są niemożliwe”. /kreatywne

CANDACE JOHNSON

Amerykanka, która życie zawodowe związała z Europą. Współtwórczyni SES Astra (Société Européenne des Satellites Astra). Prezes Europe Online Investments SA, pierwszego na świecie internetowego serwisu opartego na sieciach szerokopasmowych i satelitarnych. Jest również założycielką VATM, stowarzyszenia prywatnych operatorów telekomunikacyjnych w Niemczech. Przewodniczy Global Telecom Women’s Network – GTWN. Jest szefową European Business Angel Network – EBAN. Pełni funkcję doradcy przy tworzeniu licznych przedsięwzięć biznesowych w Europie i w Ameryce. Otrzymała wiele nagród i odznaczeń, m.in. Lifetime Achievement Award za pracę nad zapewnieniem powszechnego dostępu do usług telekomunikacyjnych na całym świecie. Ma też kilka tytułów doktora honoris causa, m.in. na Sorbonie czy Uniwersytecie Stanforda.